wtorek, 20 lipca 2021

Koniec mitu zagrożenia Korei Północnej i moja beznadziejna sytuacja.

 W ubiegłym roku skończyłem z mitem zagrożenia północnokoreańskiego. Mitem republikańskiej Ameryki. 

I nic z tego nie mam. 

Napisałem do polskiego rządu. Nic. Nawet specjalnej renty. Za to cały czas policja traktuje mnie jak królika doświadczalnego. I codziennie dręczy chcąc zrobić ze mnie niewolnika.

Jest to doprawdy bardzo smutne państwo. 

Teraz czuję ból głowy. Ból zdalnie wywołany. Ma mi się odechcieć wszystkiego. Czuję takie osłabienie, które nakazuje leżenie. Ale to nie odemnie zależy. To od nich zależy czy zasnę czy będę się przewracał z boku na bok.

Skończę tę wiadomość. 

Jeszcze tylko o tym co w południe, mniej więcej. Zebrałem już sporo wiśni i robiłem przetwory. Wtedy tajniak zaczął odbijać piłkę nad moją głową. Po kilku takich razach poczułem ból głowy. Miałem trudności a zalogowaniem się ale opanowałem nerwy i napisałem wiadomość. 

Jutro zakończę robić przetwory z wiśni. Powinienem mieć 12 litrów soku i z litr dżemu.

niedziela, 14 marca 2021

 Ból gardła jaki policja rozpala mi ciągle to nieustanny pożar, który trzeba ugasić.

Nie mam tu po co żyć. 

I tylko strach przed śmiercią...

niedziela, 27 grudnia 2020

Jak policja zrobiła ze mnie paranoika

 Nie pamiętam kiedy, ale mogło to być po 2008 roku. 

Pewnego zimowego dnia, a może jesiennego, padał śnieg. Pod zadaszonymi drzwiami zauważyłem stojącą osobę. Otworzyłem i zapytałem młodego mężczyznę co tu robi. Odpowiedział, że schronił się ponieważ czeka na dziewczynę, która po drugiej stronie ulicy bierze korepetycje. Nie uwierzyłem i poprosiłem go o oddalenie. Zamknąłem drzwi. Kiedy po paru minutach znow go zobaczyłem przez okienko już musiałem go wypychać, wtedy sobie poszedł. Następny tajniak usiadł sobie na murku (właściwie to pręty żelazne, nazwa mi uciekła) i zajadał kanapkę. Ten długo nie siedział i szybko sobie poszedł. Po pewnym czasie pojawił się mężczyzna siedzący na stopniach (cztery albo pięć) prowadzących do mieszkań. Są powyżej gruntu. Tu już nic nie mówiłem i szedłem dalej. Po pewnym czasie, kiedy przeszedłem jakieś dwieście metrów poczułem, że zrobiło mi się gorąco i muszę wrócić do mieszkania i sprawdzić czy wszystko w porządku. Od tego momentu każde moje wyjście zamieniało się w koszmar nieustannego sprawdzania. Teraz jest lepiej. Ale problem pozostał. 

czwartek, 17 grudnia 2020

Gorzej widzę - zygzaki

 Od rana przed oczami, a raczej w oczach mam "zygzaki" utrudniające mi widzenie. Tak jak teraz pisze to części nie widzę. Obraz mieni się z prawej strony. Zygzaki poruszały się z lewa do prawa w górę.

Specjalna renta za te doświadczenia należy mi się.

07.08

Teraz lepiej widze. Za to dostaję w ucho.

poniedziałek, 9 listopada 2020

Nie mogłem złapać oddechu

 Poniedziałek 20.56

Przed chwilą sięgnąłem po szklankę i nie mogłem się dobrze napić. Wyplułem co miałem w gardle i nadal nie mogłem złapać oddechu. Po chwili mogłem oddychać.

Czy policja chciała mnie udusić czy tylko przestraszyć?

Ciągle mnie Programują.

poniedziałek, 19 października 2020

Jeszcze o tym odkryciu i piśmie do rządu. I epidemii. Dopisek.

 Kiedy w kwietniu pomogli mi wysłać wiadomość do rządu to z wrażenia zapomniałem o sobie. Ale...

W mojej wiadomości napisałem, że najpierw bym wezwał ambasadora Chin i zaczekał na odpowiedź. Opłacalną dla Polski. Nie było tam mowy o Stanach Zjednoczonych. 

A teraz bliżej mi do śmierci z wycieńczenia niż czegoś lepszego. Wszystko to nie ma znaczenia. A teraz niegroźna epidemia, ile w Polsce zmarło w tym roku, kilka tysięcy?

W całym ubiegłym roku 410 tysięcy. Cały czas mamy do czynienia z histerią. 

Dopisek.

Amerykańskie służby mogły się domyślać prawdziwej sytuacji na półwyspie koreańskim. Tak jak sami południowi Koreańczycy. Ale przecież z czegoś trzeba żyć. 

wtorek, 30 czerwca 2020

Jeszcze raz o moim "atomowym" odkryciu i międzynarodowej polityce


Wtorek 30 czerwca 22.19 Wrocław 
Czas środkowoeuropejski

Moje "atomowe" odkrycie dotyka interesów pięciu państw. Bezpośrednio obu Korei, USA, Chin oraz pośrednio Polski.
Odkrycie, że Chiny zrobiły sobie z Korei Północnej poligon nuklearny, opłacając  niewątpliwie reżim jest w istocie dobrą wiadomością.
 Którą lepiej było wykorzystać w rozmowach dyplomatycznych mających na celu dobrze pojęte interesy. Dopuszczenie do upublicznienia było poważnym błędem. To, że światowe media nie podjęły tematu wynika raczej z chęci zrobienia dobrych interesów z Chinami.
Dla Korei Południowej, jeśli do tej pory niczego się nie domyślali też lepiej by było, żeby nikt tego nie nagłaśniał.
Wszak bezpieczeństwo gwarantowały Stany Zjednoczone!
Dla prezydenta Trumpa, w trakcie kampanii wyborczej to też nie jest dobra wiadomość.
Tym bardziej dla amerykańskiej armii, wywiadu oraz wszystkich innych zainteresowanych utrzymaniem status Quo!

I to jest najważniejsza konkluzja:
Korea Południowa, Chiny i USA  były zainteresowane utrzymaniem status Quo na półwyspie!

Nikomu tak naprawdę nie przeszkadzały te podziemne jądrowe wybuchy. A wiele osób miało zajęcie.

Polska kanałami dyplomatycznymi mogła podjąć rozmowy ze wszystkimi trzema państwami w celu wypracowania odpowiednio korzystnych dla Polski porozumień handlowych!

A gdyby prezydent Trump wygrał reelekcję mógłby podjąć starania o denuklearyzacje półwyspu, przy cichej współpracy z Chinami.
Ale to już jest polityczna fikcja.

Politycy PiS, są jak wypisz wymaluj chłopi z "Wesela" Wyspiańskiego. Co piszący te słowa ostatnio przypomniał sobie oglądając film w reżyserii Andrzeja Wajdy. Z głębokim żalem uświadamiając sobie, że niczego nie ma z tej niezwykłej okazji. Niewiargodnej okazji.
Żal prostych słów.
Ale jak politycy PiS doprowadzili do upadku stadninę koni arabskich w Janowie Podaskim, bo nie lubią Arabów...