czwartek, 18 czerwca 2026

Ćwiczenia: Craig Symonds "Nimitz na wojnie. Od Pearl Harbor do Zatoki Tokijskiej" Przejęcie dowodzenia we fragmencie.

Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania. Skończyłem 63 lata i ćwiczenia, oprócz funkcji poznawczych, pozwalają mi zachować jako taką sprawność umysłową. Zdjęcie z 1945.

 Nimitz na wojnie. Od Pearl Harbor do Zatoki Tokijskiej 

 Craig Symonds

Przejęcie dowodzenia ciąg dalszy 

 Kiedy jednak zaczynał przemawiać, początkowe wrażenie surowości znikało. Przede wszystkim mówił delikatnym głosem, niekiedy tak cichym, że ludzie musieli pochylić się w jego stronę, by go słyszeć. Poza tym od razu było widać, że jest szczerze zainteresowany, co ludzie mają do powiedzenia. Gdy spotkał się z przedstawicielami sztabu po raz pierwszy jego instynktowna empatia stała się dla wszystkich oczywista. Wielu spodziewało się, że będzie łajał ich za błędy popełnione 7 grudnia. Inni uważali, że tak jak Kimmel zostaną zwolnieni. Nimitz jednak uścisnął każdemu z nich dłoń, spojrzał w prosto w oczy i cichym głosem poprosił o pomoc. Oświadczył, że stanowisko dowódcze było dla niego czymś nowym i będzie korzystał z ich wsparcia, tak aby wspólnie zdołali wyjść z bieżącej sytuacji i wygrać wojnę. "Mam pełne zaufanie do panów umiejętności i osądu" - powiedział. Szczególnym darem Nimitza była zdolność natchnienia innych wiarą, że są w stanie odnieść sukces. Jeden ze starszych oficerów przyznał później, że poczuł się, jakby ktoś otworzył okno w bardzo zatłoczonym pomieszczeniu. Było to działanie nie tylko podnoszące morale, ale także zwyczajnie rozsądne, ponieważ wymiana całego sztabu niechybnie doprowadziłaby do jeszcze większego zamieszania. Mimo wszystko był to pierwszy przykład tego, że Nimitz, jak stwierdził jeden z jego wieloletnich przyjaciół, "wiedział, jak rozmawiać z ludźmi".

  Gdy był jeszcze kadetem, koledzy z Akademii scharakteryzowali go jako "spokojnego i opanowanego". Trzydzieści lat później jeden z admirałów opisał go niemal tymi samymi słowami: "typ człowieka spokojnego i opanowanego, który nigdy nie okazuje, że jest zestresowany bądź zdenerwowany". Nawet w najtrudniejszych momentach nie okazywał lęku. Jeśli był czymś zaniepokojony, nie dawał tego po sobie poznać. "Nigdy nie widziałem, aby admirał był podenerwowany - wspominał po latach inny oficer. - Nigdy nie widziałem, aby się złościł". Tylko czasami sprowokowanemu Nimitzowi zdarzało się wyrażać wyjątkowe zainteresowanie jakimś tematem, krzyczał wtedy" "A to co dopiero!"

Koniec odcinka

Ciąg dalszy 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz