Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania.
Skończyłem 63 lata i ćwiczenia, oprócz funkcji poznawczych, pozwalają mi
zachować jako taką sprawność umysłową. Zdjęcie z 1945.
Nimitz na wojnie. Od Pearl Harbor do Zatoki Tokijskiej
Przejęcie dowodzenia ciąg dalszy
Zmysł polityczny
Inną charakterystyczną cechą Nimitza był jego zmysł polityczny. Nimitz instynktownie wiedział, które bitwy administracyjne są do wygrania i warto je toczyć, a które najlepiej sobie odpuścić. Potrafił podejmować śmiałe i niezależne decyzje (cecha, która miała ujawnić się już niedługo), miał jednak także cierpliwość, aby spokojnie i efektywnie lawirować w środowisku, które wymagało kolegialności, współpracy, lojalności i posłuszeństwa. Jak po czasie ujął to jeden z oficerów sztabu: "Potrafił pracować z tymi ludźmi tak, że robili to, czego oczekiwał, nie sprawiając przy tym wrażenia, że wydaje rozkazy." Nawet w kontaktach z przydzielonym mu żołnierzem piechoty morskiej, zamiast wydawać mu bezpośrednie komendy, był bardziej skłonny zapytać: "Czy mógłby pan to dla mnie zrobić?"
Niektórzy postrzegali to jako słabość Nimitza. Z ich punktu widzenia przywódca powinien dowodzić, a nie negocjować. Niektórzy traktowali go jako rozpolitykowanego admirała, lepiej radzącego sobie w kontaktach z administracją niż ponoszeniem odpowiedzialności za dowództwo. Mylili się jednak. Nimitz był "politykiem" w taki samym stopniu jak Jerzy Waszyngton, Ulysess S. Grant czy Dwight D. Eisenhower. Rozumiał ,że decyzje podejmowane przez dowódców wojskowych na wszystkich poziomach muszą pozostawać w zgodzie z realiami politycznymi oraz strategicznymi i operacyjnymi celami państwa. Jego niekonfrontacyjne podejście pozwalało mu efektywnie współpracować nawet z tymi przełożonymi, z którymi się nie zgadzał. Jak to ujął korespondent wojenny Robert Sherrod: "postrzegał [on] wojnę jako coś, co należy prowadzić tak skutecznie i bezproblemowo, jak to tylko możliwe, bez zbędnej fanfaronady".
Koniec odcinka
Ciąg dalszy nastąpi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz