Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Scientific American" - zdrowie środowiskowe.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Scientific American" - zdrowie środowiskowe.. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 stycznia 2024

Ćwiczenia: "Scientific American" i " nature" - zdrowie środowiskowe: Grzyb niszczy płuca we fragmencie.

 Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania.

SCIENTIFIC AMERICAN, polska edycja

ŚWIAT NAUKI, grudzień 2023

INNOWACJE ZDROWIE ŚRODOWISKOWE

Grzyb niszczy płuca

Gorączka z Doliny Kalifornijskiej uderza głównie w osoby pracujące w rolnictwie ASHLI BLOW



Rolnicy z Doliny Kalifornijskiej wiedzą, że kiedy po ulewnym deszczu pojawia się mgła, która osiada na ziemi, część z nich zachoruje. W ciągu kilku tygodni od pojawienia się gęstej mgły wielu pracowników rolnych zaczyna odczuwać zmęczenie, któremu czasami towarzyszą bóle głowy i gorączka. Za każdym razem ci, u których do tej pory nie pojawiły się żadne objawy, zastanawiają się, czy nadeszła ich kolej. Kalifornijscy robotnicy rolni przywykli już do tej dolegliwości, ale kiedy 25 lat temu Rosalinda Gullien przyjechała do Doliny ze stanu Waszyngton, po raz pierwszy spotkała się z takim zjawiskiem. Patrzyła bezradnie, jak ludzie pracujący na polach kaszlą i z trudem oddychają.

  Właśnie wtedy Gullien, pracownica sezonowa i działaczka na rzecz sprawiedliwości zdrowotnej, usłyszała termin "gorączka z Doliny". Choroba jest wywoływana przez grzyby z rodzaju Coccidioides, które najlepiej czują się podczas wilgotnych wiosen i suchych okresów letnich - taka pogoda panuje często w południowej części Doliny Kalifornijskiej, od której schorzenie wzięło nazwę. Gullien nigdy nie spotkała się z tym patogenem w swoim rodzinnym stanie, jednak coraz cieplejsze lata i coraz suchsza gleba sprzyjają ekspansji grzyba. Nikt nie wie na sto procent, czy grzyb dzięki wiatrowi przesuwa granicę swojego zasięgu, czy też był od początku obecny na północy, ale do tej pory pozostawał mało aktywny.

  Podczas gdy naukowcy prowadzący badania na zachodzie USA w kolejnych miejscach natykają się na nowe przyczółki Coccidioides, służby zdrowotne wielu stanów w ogóle nie gromadzą i nie przekazują informacji na ten temat. Ograniczone z tego powodu dane epidemiologiczne wskazują, że symptomy pojawiają się u około 40% zainfekowanych ludzi, a wśród najbardziej zagrożonych chorobą są osoby pochodzenia latynoskiego i azjatyckiego oraz rdzenni Amerykanie. Chorują oni 2-4 razy częściej niż osoby białe. To podwyższone ryzyko należy przypisać przede wszystkim częstszej i dłuższej pracy na roli, pracy wykonywanej nierzadko w pyle i kurzu. Do końca nie wykluczono jednak uwarunkowań genetycznych. Wiele takich osób nie ma dostępu do opieki medycznej, a część w ogóle nie szuka takiej pomocy z obawy, że zostaną zwolnione z pracy, a nawet deportowane. W rezultacie kokcydioidomikoza - taka jest oficjalna medyczna nazwa choroby - jest słabo rozpoznana i diagnozowana, a badania na jej temat, w tym nad metodami leczenia, są mocno niedofinansowane. Mimo ograniczonej wiedzy o tym schorzeniu, nie ma wątpliwości, że uderza ono głównie w przedstawicieli najbardziej wrażliwych populacji.

Koniec ćwiczeń.

czwartek, 25 stycznia 2024

Ćwiczenia: "Scientific American" i "nature": Walka o oddech we fragmencie.

 Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania. 

SCIENTIFIC AMERICAN, edycja polska

ŚWIAT NAUKI, grudzień 2023

INNOWACJE ZDROWIE ŚRODOWISKOWE

Walka o oddech

Najgorsza jakość powietrza jest tam, gdzie żyją społeczności najmniej odporne na zagrożenia, a jej poprawa przyczyniłaby się do zniwelowania globalnych różnic w zakresie zdrowia

JYOTI MADHUSOODANAN

Dolores Perales miała osiem lat, gdy po raz pierwszy poczuła, że za chwilę umrze. Niektóre szczegóły zatarły się w jej wspomnieniach. Pamięta, że był początek kwietnia, start sezonu softballowego, i wydaje się jej, że znajdowała się przed swoim domem. Natomiast świetnie pamięta to, że nie mogła zaczerpnąć powietrza. Pamięta też ucisk w klatce piersiowej, narastającą panikę oraz matkę pędzącą z nią do lekarza, który zdiagnozował astmę. "Od tej chwili zawsze miałam ze sobą inhalator - mówi. - Jeden z moich młodszych braci też chorował na astmę, tak samo jak mój kuzyn mieszkający po drugiej stronie. Miało ją wiele dzieci z mojej klasy w podstawówce" - mówi Perales. "Gdy byłam dzieckiem, wydawało mi się, że to normalne".

  Równie normalna dla Perales była panorama Detroit zasnutego dymem z rafinerii ropy naftowej Marathon. (od blogera, współczesna Detroit Refinery). Codziennością był także most Ambassador Bridge  łączący USA i Kanadę, zawsze zapchany ciężarówkami, z których ulatywały wielkie kłęby spalin dieslowskich. Dopiero w szkole średniej, gdy zaczęła więcej podróżować ze swoim zespołem softballowym, odkryła, że nie wszędzie powietrze jest pełne toksycznych zanieczyszczeń. Zaledwie pół godziny jazdy samochodem od swojego domu natknęła się na ciche uliczki obsadzone wysokimi drzewami. Ale jeszcze bardziej niż niż obecność zieleni zdumiało ją tamto powietrze. "Było jakieś inne - mówi. - Gdy nabierało się go do płuc, nie czuło się żadnej woni."

  Dekadę po pierwszym ataku astmy Perales zaczęła studia na University of Michigan, gdzie powietrze było tak czyste, że coraz rzadziej sięgała po swój inhalator, aż w końcu przestała go nosić. Podczas uniwersyteckiego kursu sprawiedliwości środowiskowej dowiedziała się, że zanieczyszczenia, które były przyczyną jej choroby, są wynikiem dyskryminacyjnych decyzji - rafinerię i most zbudowano w tym miejscu, ponieważ dekadę wcześniej jej społeczność została uznana za gorszą od mieszkańców osiedli podmiejskich. Nie miała siły politycznej, aby się temu przeciwstawić. Zanieczyszczone powietrze, którym oddychali mieszkańcy jej dzielnicy, było konsekwencją dyskryminującej praktyki określonej jako redlining.

koniec ćwiczeń.

Od blogera"

Naginanie faktów. Wszędzie żyją ludzie w lepszych i gorszych miejscach. Ciekawe ilu ludzi było zadowolonych z pracy w rafinerii i bliskości mostu?

środa, 24 stycznia 2024

Ćwiczenia: "Scientific American" i "Nature" Innowacje środowiskowe ciąg dalszy czyli fragment wywiadu z Robertem D. Bullardem.

 Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania.

SCIENTIFIC AMERICAN, edycja polska

ŚWIAT NAUKI, grudzień 2023

INNOWACJE ZDROWIE ŚRODOWISKOWE

Twarde dane,

trudna prawda

Autor idei sprawiedliwości środowiskowej opowiada o ruchu, który zainicjował YESSENIA FUNES

Znacznie wyższa częstość nowotworów i astmy wśród czarnych mieszkańców USA ma w sposób oczywisty związek ze środowiskiem, w którym ci ludzie żyją, pracują i odpoczywają. Jednak zanim Robert D. Bullard w latach 70. nie zaczął zbierać danych na ten temat, nikt w pełni nie rozumiał, w jaki sposób otoczenie człowieka wpływa na jego zdrowie. I nikt, nawet Bullard, nie zdawał sobie sprawy ze skali segregacji rasowej. 

  Bullard był pierwszym naukowcem prowadzącym systematyczne badania naukowe na temat związków pomiędzy rasą i ryzykiem narażenia na bliski kontakt z toksycznymi zanieczyszczeniami. Dane zbierał na potrzeby procesu sądowego, który odbył się w 1979 roku. "Było to, zanim pojawiły się geograficzne systemy informacji, laptopy, iPady, iPhony i Google - mówi. - To były czasy, gdy badania robiono młotkiem i dłutem."

  W 2021 roku Texas Suthern University w Houston otworzył ośrodek Robert D. Bullard Center for Environmental and Climate Justice, gdzie Bullard jest dyrektorem wykonawczym. Napisał 18 książek poświęconych sprawiedliwości środowiskowej, a jego badania dały początek ruchowi społecznemu. Idea, że każdy ma prawo do życia w czystym i zdrowym środowisku,  niezależnie od koloru skóry i rasy, została podchwycona przez aktywistów z całego świata i dziś znacząco wpływa na przebieg miedzynarodowych negocjacji dotyczących ochrony klimatu. Rozmawialiśmy z Bullardem zarówno na temat jego pracy, jak i jej odbioru w USA i na świecie. 

Poniżej fragment zredagowanej rozmowy

Pana wczesne prace dały początek nowemu polu badawczemu. Jakby go Pan opisał?

Swoją pracę określam jako "socjologię na pełnych obrotach". Gdy zaczynałem, starałem się pójść w slady pewnego czarnego socjologa. To był W.E.B. DuBois, który pokazał, jak można być równocześnie nauczycielem, wykładowcą akademickim, badaczem, autorem, krytykiem społecznym i aktywistą. Pomagał on w powstaniu NAACP [W 1909] - największej i najstarszej w USA organizacji obrony praw obywatelskich - i zarazem inicjował jedne z pierwszych dużych badań eksperymentalnych w socjologii.

W swojej pierwszej publikacji naukowej z 1979 roku za pomocą twardych danych opisał Pan rasizm środowiskowy. Skąd wziął się pomysł na tę pracę?

Badanie zostało wykonane na potrzeby procesu Bean v. Suthern Waste Mangement Corporation. Po raz pierwszy w USA rasizm środowiskowy trafił do sądu jako przejaw łamania praw obywatelskich. Adwokatem była Linda McKeenan Bullard, moja ówczesna żona, która potrzebowała konkretnych danych wspierających tezę, że lokalizowanie wysypisk śmieci w konkretnych miejscach jest formą dyskryminacji. To konkretne osiedle było zamieszkiwane przez klasę średnią, znajdowało się pod miastem i kompletnie nie nadawało się na to, by tu akurat ulokować wysypisko. Głównymi mieszkańcami były osoby o czarnym kolorze skóry.

  Moja praca polegała na zaprojektowaniu badań, zebraniu danych i pokazaniu map z naniesionymi na nich konkretnymi lokalizacjami wysypisk i spalarni śmieci w Houston w latach 1920-1979. Stwierdziliśmy, że wszystkie pięć wysypisk miejskich oraz trzy z czterech prywatnych powstało w dzielnicach zamieszkałymi głównie przez czarną ludność. Sześć z ośmiu spalarni śmieci również ulokowano w czarnych dzielnicach. Choć osoby czarne stanowiły wówczas 25% mieszkańców Houston, aż 82% śmieci lądowało w czarnych osiedlach i dzielnicach.

  Przegraliśmy w sądzie, ponieważ nie mogliśmy dowieść, że były to działania intencjonalne. Okazało się, że łatwiej wykazać w sposób naukowy, że ta prawidłowość nie jest przypadkowa, ale stanowi formę dyskryminacji, niż dowieść tego w sądzie.

Koniec ćwiczeń.

wtorek, 23 stycznia 2024

Ćwiczenia: "Scientific American" i "nature": raport specjalny - zdrowie środowiskowe. Wstępniak redakcyjny.

 Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania.

SCIENTIFIC AMERICAN, edycja polska

ŚWIAT NAUKI, grudzień 2023

RAPORT SPECJALNY SCIENTIFIC AMERICAN I NATURE

INNOWACJE

ZDROWIE 

ŚRODOWISKOWE

OPRACOWANE PRZY WSPARCIU FIRMY TAKEDA PHARMACEUTICALS

Geografia

niesprawiedliwości

Powietrze, którym oddychamy, woda, którą pijemy, temperatura powietrza - wszystko to zależy od miejsca, gdzie żyjemy, a każdy z tych czynników ma wpływ na nasze zdrowie. Wiele badań przeprowadzonych w ostatnich dekadach pokazało, że środowisko naturalne ma olbrzymi wpływ na nasz komfort życia, a ci, którzy żyją w najzdrowszym środowisku, należą zwykle do grup uprzywilejowanych. I odwrotnie - ci, którzy w życiu codziennym konfrontują się z zagrożeniami środowiskowymi, mają niewiele do powiedzenia. 

  Robert D. Bullard uznawany za ojca idei sprawiedliwości środowiskowej był jedną z pierwszych osób, które w sposób systematyczny dokumentowały zależność pomiędzy rasą a wystawieniem na kontakt z zanieczyszczonym środowiskiem. Jego prace w sposób jednoznaczny pokazały, że w wyniku takich praktyk jak redlining czarne społeczności lokalne znacznie częściej zamieszkiwały tereny, gdzie powietrze i woda były zanieczyszczone, niż społeczności białe w tej samej okolicy. W wyniku tych historycznych obciążeń osoby czarne żyją w dzielnicach, gdzie temperatura powietrza znacznie przewyższa średnią w mieście. Jedną z konsekwencji mieszkania na takiej miejskiej wyspie ciepła jest to, że cierpiący na choroby układu krążenia lub oddechowego stale przebywają w warunkach, które jeszcze pogarszają ich stan zdrowia.

  Na całym świecie ludzie, którzy oddychają zanieczyszczonym powietrzem, należą do najbiedniejszych i najsłabszych politycznie grup społecznych. Ta prawidłowość ujawnia się na każdym poziomie - od małych miasteczek po wielkie kraje. Bogate narody wiedzą już, że zredukowanie ilości zanieczyszczeń atmosferycznych ratuje życie wielu osób, a niektóre biedne kraje pokazują, że czysta energia może dać silny impuls do rozwoju gospodarczego.

  Ukąszenie prze jadowitego węża jest jednym z najbardziej śmiertelnych i zarazem ignorowanych zagrożeń zdrowotnych w tropikach. Jak wiele innych dolegliwości dotyka ono głównie osoby biedne, które z braku środków ochrony są najbardziej narażone ukąszenie i zarazem nie mają dostępu do dobrej opieki zdrowotnej. Nowe terapie mogłyby uratować wielu ludziom życie lub uchronić ich od kalectwa.

  Kryzys klimatyczny zmienia się i częstość występowania wielu chorób. Kokcydioidomikoza  rozprzestrzenia się na nowe tereny, a najbardziej narażeni na tę infekcję grzybiczą są ci, którzy pracują na budowach i polach uprawnych. Choroba znacznie częściej dotyka osoby pochodzenia latynoskiego i azjatyckiego oraz rdzennych Amerykanów, ponieważ prawdopodobieństwo zetknięcia się z nią jest w ich przypadku wyższe niż osób białych. Również przebieg infekcji jes tu nich cięższy.

  Rozwiązania istnieją, ale wymagają zrozumienia sytuacji i świeżego spojrzenia. Naukowcy wymyślają zdrowsze budynki, projektują testy kliniczne z udziałem społeczności lokalnych, monitorują stan powietrza i wody, aby ludzie znali stan środowiska i mogli sami się chronić. Inicjują działania społeczne, których celem jest świat bardziej przyjazny i sprawiedliwy.

LAUREN GRAVITZ, redaktor raportu.

Koniec ćwiczeń.