Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Scientific American" - Plan modernizacji broni atomowej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Scientific American" - Plan modernizacji broni atomowej. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2024

Ćwiczenia: "Scientific American" NOWA ERA NUKLEARNA - Jakim kosztem Sebastien Philippe we fragmencie.

Ćwiczenia z przepisywania, wklepywania i zapamiętywania. W 62 roku życia bardzo sobie cenię rozwój cywilizacji. Pewnego dnia zrozumiałem jakim dobrodziejstwem są takie ćwiczenia.

SCIENTIFIC AMERICAN, polska edycja

ŚWIAT NAUKI, styczeń 2024

RAPORT SPECJALNY

Nowa

era 

nuklearna

Jakim kosztem? 

Co się stanie, gdy zaatakowane zostaną silosy z bronią jądrową? SEBASTIEN PHILIPPE

W MARCU MINIONEGO ROKU SIŁY POWIETRZNE USA opublikowały dwutomowy, liczący ponad 3000 stron raport dokładnie opisujący wpływ na środowisko planowanego zastąpienia do połowy 2030 roku wszystkich 400 lądowych międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) Minuteman nowymi rakietami Sentinel. Stanowi to częśc mającego kosztować 1,5 bln dolarów programu modernizacji arsenału nuklearnego USA oraz jego infrastruktury dowódczo-kontrolnej. Raport, wymagany na mocy ustawy z 1970 roku o ochronie środowiska, dotyczy "potencjalnych skutków dla człowieka i środowiska naturalnego, wynikających z wprowadzenia systemu Sentinel oraz m.in. modernizacji silosów rakietowych, budowy nowych połączeń i wież komunikacyjnych. Nie wspomina się w nim jednak o najistotniejszym dla okolicznej społeczności zagrożeniu, czyli co się stanie, jeśli rakiety, które stanowią cel dla broni jądrowej wroga, zostaną kiedyś zaatakowane 

  Pierwotnie celem lądowego systemu rakietowego była groźba szybkiego, niszczycielskiego odwetu po ataku nuklearnym przeciwnika. Jednak kluczowa dla dalszego istnienia tego systemu - dziś elementu uzupełniającego - stała się rola dużej liczby silosów rakietowych jako stałych celów, na które atak służyłby wyczerpaniu wrogiego arsenału. Od 1962 roku, kiedy w sercu USA zainstalowano pierwsze rakiety ICBM, udział dwu pozostałych elementów triady nuklearnej wymuszał ewolucję zasadności broni lądowej. W latach 70. na okrętach podwodnych Marynarki Wojennej USA umieszczono rakiety balistyczne dalekiego zasięgu, a siły powietrzne zainstalowały 1000 rakiet Minuteman w silosach w siedmiu stanach. W miarę ulepszania systemów naprowadzania szybko okazało się, że broń lądowa jest podatna na ataki ze względu na stałe położenie, podczas gdy mobilna broń morska jest znacznie lepiej chroniona.

  Siły powietrzne wykorzystały podatność na atak rakiet lądowych jak argument za ich istnieniem. W 1978 roku generał Lew Allen Jr., ówczesny szef sztabu sił powietrznych, zaproponował aby silosy były "wielką gąbką" celów w USA, "wchłaniającą" ataki radzieckiej broni jądrowej. Zniszczenie pól z silosami rakietowymi wymagałoby tak zmasowanego ataku, że przeciwnicy nie byliby w stanie go przeprowadzić. Argumentowano, że przy braku takich pól przeciwnik miałby znacznie więcej dostępnych celów do atakowania obiektów wojskowych i infrastrukturalnych, a także miast.

  Nawet jeśli przeciwnik jest wystarczająco rozsądny, by nie zainicjować pełnoskalowego ataku, rakiety lądowe zwiększają ryzyko przypadkowej wojny nuklearnej. Aby wykluczyć możliwość zniszczenia przez wroga rakiet w silosach, siły powietrzne pozostają stale w stanie najwyższej gotowości do odpalenia pocisków na rozkaz prezydenta - w ciągu kilku minut od wykrycia rakiet wystrzelonych przez wroga. Ta strategia "launch on warning" sprawia, że rakiety na lądzie są najbardziej destabilizującym elementem amerykańskiej triady nuklearnej, obejmującej także rakiety w bombowcach i na łodziach podwodnych. Podczas zimnej wojny było kilka fałszywych alarmów o ataku wroga. Jeśli podobny błąd doprowadzi do wystrzelenia rakiet ICBM, przeciwnik prawie na pewno odpowie atakiem nuklearnym na cel wojskowe, przemysłowe i miasta w USA.

  Atak na silos rakietowy wymaga zdetonowania w pobliżu ukrytego celu jednej lub  dwóch głowic nuklearnych o sile wybuchu odpowiadającej 100 tys. ton trotylu. Te eksplozje generują gigantyczne kule ognia, a te powodują wyparowanie wszystkiego w ich otoczeniu i wytworzenie fal uderzeniowych niszczących rakiety w silosach. Ponieważ głowice bojowe detonują blisko ziemi, nuklearne kule ognia wciągają wszystko, co jest na jej powierzchni, i unoszą w powietrze. Po około 10 min. od detonacji ta mieszanina tworzy wraz z produktami rozpadu wysokie na wiele kilometrów radioaktywne chmury w kształcie grzybów, które następnie są rozpraszane przez wiatry, występujące na dużych wysokościach i powodują opad tam, gdzie zostaną zaniesione.

  Badania przewidywanych opadów po ataku na pola rakietowe, opublikowane w "Scientific American" w latach 1976 i 1988, wykazały, że cząstki radioaktywne mogą przemieszczać się z wiatrem setki kilometrów. Potwierdził to informator Federal Emergency Management Agency z 1990 roku, dotyczący ryzyka i zagrożeń wynikających z klęsk żywiołowych i nuklearnych, dodając, że żadne miejsce w USA nie jest wolne od zagrożenia śmiercionośnym poziomem promieniowania. Dziś publikacje FEMA na temat następstw wybuchów jądrowych skupiają się na pojedynczych eksplozjach; agencja nie publ;ikuje już ogólnokrajowych ocen ryzyka ataków nuklearnych.

Koniec ćwiczeń. Ciągu dalszego nie będzie.

czwartek, 15 lutego 2024

Ćwiczenia: :Scientific American" Plan modernizacji broni nuklearnej jest groźny we fragmencie.+

Ćwiczenia z przepisywania, wklepywani i zapamiętywania.

SCIENTIFIC AMERICAN, polska edycja

ŚWIAT NAUKI, styczeń 2024

WOKÓŁ NAUKI OPINIE I ANALIZY REDAKCJI SCIENTIFIC AMERICAN

Plan modernizacji broni nuklearnej jest groźny

Stany Zjednoczone powinny wycofać się z planu unowocześniania przestarzałej broni jądrowej, w szczególności niepotrzebnych a zagrażających katastrofą silosów rakietowych

USA PLANUJĄ modernizację swojej niechcianej, niepotrzebnej i niebezpiecznej triady nuklearnej obejmującej broń lądową, morską i powietrzną. Te udoskonalone bomby, doskonale przygotowane do zimnej wojny, pochłoną 1,5 bln dolarów i będą zagrażać życiu na Ziemi w bieżącym stuleciu. Zamiast trwonić pieniądze, napędzając nowy wyścig zbrojeń, powinnismy ponownie przemyśleć to szaleństwo.

  Jak szczegółowo opisano w tym numerze "Scientific American", plan trwonienia pieniędzy przy jednoczesnym grożeniu światu był szeroko krytykowany przez specjalistów od polityki nuklearnej. "Rosja i Stany Zjednoczone przeszły już przez jeden nuklearny nuklearny wyścig zbrojeń. Wydaliśmy biliony dolarów i podjęliśmy niesamowite ryzyko, dążąc błędną drogą do bezpieczeństwa. Wyścig zbrojeń można wygrać tylko w jeden sposób - nie biorąc w nim udziału" - napisał były sekretarz obrony USA William J. Perry w 2016 roku, gdy plany zaczęły się urzeczywistniać. 

  Chociaż administracja Bidena anulowała zatwierdzoną za rządów Trumpa propozycję dotyczącą rakiet wystrzeliwanych z morza, arsenał nuklearny USA nadal jest naszpikowany blisko 3700 sztukami broni, z czego około 1700 znajduje się w obiektach wojskowych, a reszta pod nadzorem Departamentu Energii. To wystarcza, by zagrozić zniszczeniem ludzkości i biosfery Ziemi - a stanowi to tylko ułamek ogółu broni zgromadzonej na świecie, bo jeszcze przecież istnieją obfite zapasy w Rosji oraz mniejsze w Chinach i innych krajach. Zmniejszenie tych zasobów, a tym samym związanego z nimi ryzyka, to obowiązek, który USA i ZSRR po raz pierwszy zaakceptowały pod koniec lat 60. i obecnie powinien to byc cel nadrzędny przy podejmowaniu decyzji militarnych i politycznych.

  Zamiast do tego dążyć, USA dryfują w kierunku nieprzemyślanego i niedostatecznie skonsultowanego wskrzeszenia zimnowojennej triady nuklearnej. Tymczasem Chiny rozbudowują swój arsenał (do jednej czwartej amerykańskiego). Ich łodzie podwodne, rakiety i samoloty, wszystkie zaprojektowane tak, aby pasowały do strategii, której pierwotna wersja narodziła się jeszcze przed śmiercią Stalina w 1953 roku - do 2050 roku będą tak szybkie, że nie pozwolą  na przemyślenie rekacji. Znajdziemy się w kolejnym stuleciu bezsensownego ryzyka. Błąd, lub mylna ocena zagrożenia mogą doprowadzić do zagłady ludzkości, do której wielokrotnie było blisko w czasie zimnej wojny. Mieliśmy po prostu szczęście, nic ponadto, że przetrwaliśmy setki fałszywych alarmów w minionych dekadach.

  W propozycji rządu głównym elementem jest oferta przetargowa wartości 100 mld dolarów na wypełnienie 450 silosów nuklearnych w pięciu śródlądowych stanach setkami nowych rakiet gotowych do natychmiastowego odpalenia. Silosy te, które powstały, zanim rakiety wystrzeliwane z łodzi podwodnych stały się potężne, celne i nienamierzalne, uważa się za relikty "nuklearnej gąbki", mającej związać rosyjski atak. Jaki sens ma umieszczony w regionie będącym spichlerzem kraju znak "kopnij mnie" za 100 mld dolarów?

  Brakuje nam miejsc do składowania odpadów promieniotwórczych, których ilość rośnie w miarę konstruowania nowych rakiet. Symulacje następstw tzw. gąbkowania nuklearnego opisane w tym numerze [patrz artykuł "Jakim kosztem" na stronie 50] pokazują, że opad radioaktywny zabiłby ponad 90 mln ludzi w ciągu pierwszych dwóch godzin, a dziesiątki milionów umarłoby później na chorobę popromienną. Nawet ograniczona wojna nuklearna między Indiami i Pakistanem zabiłaby dziesiątki milionów ludzi na całym świecie i spowodowała globalny głód. Ale jak USA chcą nakłonić inne państwa do rozbrojenia, jeśli same ostrzą swój miecz nuklearny?

Koniec ćwiczeń.