Wczoraj
wieczorem Nieznani Sprawcy podpalili drewno w mojej piwnicy. Byli tak mili, że
nie uszkodzili zewnętrznych drzwi i wezwali straż pożarną. Strażacy musieli
uszkodzić drzwi mojej piwnicy i ugasić pożar. Były chyba trzy jednostki.
Zostawili mi pokwitowanie akcji. Może jutro zeskanuję. Straty są nie wielkie.
Drzwi pewnie będę musiał sam sobie wstawić. Byłem w administracji, specjalnie
ich to nie interesuje.
środa, 8 stycznia 2020
wtorek, 19 listopada 2019
Podpalenie stolika w piwnicy.
Jakiś czas temu przyniosłem fotel z piwnicy. Zimno. Wobec tego,
że znowu nie policja nie daje mi posiedzieć w mieszkaniu postanowiłem wynieść fotel
znowu do piwnicy. Wcześniej, kiedy wychodziłem pojawił się sąsiad na chwilę. Prowokacja.
W piwnicy okazało się, że śmierdzi. Zauważyłem częściowo zwęglony materiał na
stoliku i sam stolik. Stolik stoi. Fotel umieściłem w piwnicy. Będę siedział.
Wezmę koc, jeśli będzie trzeba.
Drzwi do piwnicy były otwarte a do mojej części są zamki
bardzo stare. Łatwizna.
Gratuluję policji. Młode dorosłe osoby, które nie pracują a
mieszkają w mieszkaniu nade mną nie są problemem ja jestem.
sobota, 25 maja 2019
O sobie i terrorze.
Przestali mnie dręczyć bólem gardła i swobodniej mnie
się myśli. Jest oczywiście Przeszkadzacz-Prowokator. Ale czuję się lepiej. Rano
czułem się strasznie. Musiałem wyjść z mieszkania. O szóstej rano.
Wczoraj kiedy gotowałem ryż, sypany więc wymaga stałej
uwagi, (znowu boli mnie gardło, świnie z
policji czuwają) w pewnym momencie poczułem pulsujący ból gardła. Minął po
chwili. Kiedy jadłem zupę poczułem przemożną chęć szybszego jedzenia. Trochę
się sparzyłem. I oto chodzi w tej torturze. W ubiegłym roku kiedy po raz
pierwszy tak mnie potraktowali było znacznie gorzej.
W nocy obudziłem się z paskudnym bólem głowy. Około rano
usłyszałem stukania, które nie pozwoliły mi spać. Ale i bez tego trudno byłoby
mi usnąć. Bolała mnie prawa strona głowy. Mógł być to skutek nieszczelnego
okna. Zjadłem śniadanie przed szóstą i wyszedłem. Teraz czuję się lepiej.
piątek, 19 kwietnia 2019
Była policja przed północą. Nie otworzyłem.
Wczoraj przed północą obudził mnie dzwonek. Byłem tak
zaskoczony i zmęczony, że wstałem dopiero po drugim natarczywym dzwonku. Przez okienko
zobaczyłem łysą głową. Przez drzwi zapytałem:
-O, co chodzi?
-Policja! Wywołał pan pożar w ogródku sąsiadów! Proszę
otworzyć drzwi. – Łysa głowa. Niewiele światła dochodziło.
Wtedy przypomniałem sobie pobicie z 2017 w mieszkaniu. Nie
otworzyłem.
-Nie otworzę. Niczego nie podpalałem.
-Otworzy pan czy nie? –Łysa głowa.
-Nie otworzę. Spałem. Jak mogłem coś podpalić? – I poszedłem
do kuchni zrobić sobie herbatę.
Patrol nic nie zrobił i wrócił do komisariatu. Kiedy
zrobiłem herbatę wyjrzałem przez okno. W ogródku sąsiedzi, młodzi ludzie
oglądali coś. Oczywiście nie było żadnego pożaru. Straży pożarnej też nie było.
Czy chcieli mnie zgwałcić na dołku? Rano zobaczyłem bałagan w ogródku. Ani śladu
pożaru. Moje życie nie jest prostą linią. 29 Kwietnia mam sprawę w sądzie. Być może
dożyję. Zbieram pokrzywę, wypożyczę jakąś książkę i jakoś przetrwam święta.
Chyba.
W Polsce trwają do poniedziałku. Następna wiadomość we
wtorek. Prawdopodobnie. Mam 56 lat, długi i żadnej szansy na jakąkolwiek
emeryturę. Całą nadzieję pokładałem w swojej inteligencji, a tą przestępcy z
policji codziennym dręczeniem niemal mi zrujnowali.
Był wypadek przy Klecińskiej, kiedy wracałem z pokrzywą.
Rowerzysta. Sporo krwi. Policja i karetka pogotowia. A może to pozorowany
wypadek? W lesie też widziałem krew.
A może to wszystko to część inwigilacji, patrz mój wniosekdo sądu. Ksero o pobiciu nie znalazłem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
